Magdalena Durzyńska

Przyjęcie granic do podziału ....
czyli co ustawodawca miał na myśli ?

Zasady i tryb administracyjnego postępowania o podział nieruchomości regulują przepisy ustawy z dnia 21 sierpnia 1997r. o gospodarce nieruchomościami [t.j. Dz.U. z 2010r., Nr 102, poz. 651, art. 92 - 100 zw. dalej ugn]. Przedmiotem postępowania podziałowego jest zatwierdzenie w formie decyzji administracyjnej projektu podziału nieruchomości, tj. zatwierdzenie geodezyjnego (ewidencyjnego) wydzielenia w ramach jednej działki ewidencyjnej większej liczby działek ewidencyjnych.

Jednym z istotnych elementów tego postępowania, choć marginalizowanym w piśmiennictwie, jest procedura przyjęcia granic zewnętrznych nieruchomości objętej wnioskiem. To osobliwy, niejako techniczny, etap postępowania prowadzony w oparciu o przepisy rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 7 grudnia 2004 r. w sprawie sposobu i trybu dokonywania podziałów nieruchomości [Dz.U. 2004, Nr 268, poz. 2663 zw. dalej rozporządzeniem].

Po zgłoszeniu pracy w PODGiK i otrzymaniu materiałów geodeta dokonuje przyjęcia granic zewnętrznych nieruchomości podlegającej podziałowi. Jak stanowi § 6 ust. 1 rozporządzenia: przyjęcie granic następuje w wyniku badania: 1] księgi wieczystej nieruchomości oraz innych dokumentów określających stan prawny nieruchomości; 2] danych wykazanych w katastrze nieruchomości. W przypadku stwierdzenia niezgodności danych katastralnych z danymi wykazanymi w dokumentach [księdze wieczystej i dokumentach potwierdzających stan prawny nieruchomości] granice nieruchomości podlegającej podziałowi przyjmuje się na podstawie danych wykazanych w tych dokumentach. Jeżeli nieruchomość nie ma urządzonej księgi wieczystej oraz dokumentów odzwierciedlających stan prawny nieruchomości, granice nieruchomości podlegającej podziałowi przyjmuje się na podstawie danych wykazanych w katastrze nieruchomości [ewidencji gruntów i budynków]. W tym ostatnim przypadku - według rozporządzenia - o czynnościach przyjęcia granic zawiadamia się właściciela bądź użytkownika wieczystego nieruchomości podlegającej podziałowi oraz właścicieli bądź użytkowników wieczystych nieruchomości sąsiadujących z nieruchomością podlegającą podziałowi, a w przypadku braku danych o tych osobach - osoby władające tymi nieruchomościami. Do zawiadomień stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące zawiadomień w postępowaniu o rozgraniczenie nieruchomości, przy czym przepisy rozporządzenia nie odsyłają wprost do odpowiedniego stosowania konkretnych przepisów zawartych w ustawie Prawo geodezyjne i kartograficzne. Posługują się jedynie niedookreślonym normatywnie lakonicznym odesłaniem.

Z powyższego wynika, iż przyjęcie granic na gruncie z udziałem właścicieli bądź użytkowników wieczystych nieruchomości sąsiednich w świetle rozporządzenia RM z dnia 7 grudnia 2004r. w sprawie sposobu i trybu dokonywania podziałów nieruchomości ma miejsce tylko wówczas, gdy nieruchomość podlegająca podziałowi nie ma urządzonej księgi wieczystej oraz innych dokumentów określających stan prawny nieruchomości. Oznacza to istotną zmianę w porównaniu z zasadami obowiązującymi w poprzednim rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 17 lutego 1998 r. w sprawie trybu dokonywania podziałów nieruchomości oraz sposobu sporządzania i rodzajów dokumentów wymaganych w tym postępowaniu [Dz. U. Nr 25, poz. 130]. Rozporządzenie z 1998r., tak jak i jeszcze wcześniejsze regulacje wydawane na podstawie ustawy z dnia 29 kwietnia 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości [Dz. U. z 1991 r. Nr 30, poz. 127 ze zm] - nakazywało obowiązkowe zawiadomienie właścicieli nieruchomości sąsiednich o procedurze przyjęcia granic. Na tle tych przepisów określających wówczas nie tyle konieczność udziału "sąsiadów" przy czynnościach dokonywanych przez geodetę lecz konieczność przynajmniej zawiadomienia ich o tym [z prawem wzięcia udziału w czynnościach na gruncie i zajmowania stanowiska w przedmiocie przebiegu granicy] oraz na tle określonych w aktualnym rozporządzeniu zasad przyjmowania granic - wskazywałam, że wobec braku w rozporządzeniu wzoru protokołu z przyjęcia granic w praktyce wykorzystuje się wzór protokołu "granicznego" wymaganego w toku postępowania rozgraniczeniowego. Wyrażałam pogląd, że w obu przypadkach przedmiotem czynności na gruncie jest ustalenie i okazanie linii granicznej oraz że w obu tych przypadkach czynności prowadzi geodeta. [por. M. Durzyńska, Rozgraniczenie i podział nieruchomości, LexisNexis, Warszawa 2008, s. 152]. Pogląd ten był kontestowany w doktrynie, wymaga zatem uzasadnienia ... ale i weryfikacji.

To moje mniej lub bardziej trafne sformułowanie wskazujące, że podczas przyjęcia granic do podziału dochodzi do "ustalenia" granicy oparte było na przepisach wykonawczych do ustawy o gospodarce nieruchomościami. Według § 6 ust. 1 pkt. 1 rozporządzenia podstawową przesłanką, w oparciu o którą określa się przebieg granicy nieruchomości dzielonej jest stan prawny wynikający z danych zawartych w księdze wieczystej i z dokumentów określających zakres prawa własności a dopiero jeżeli stanu prawnego nie można stwierdzić - według danych uwidocznionych w katastrze nieruchomości. Oznacza to, że przepisy rozporządzenia w zakresie danych o nieruchomości przyznają prymat danym uwidocznionym w dziale pierwszym księgi wieczystej a nie danym z ewidencji gruntów i budynków. A to by wskazywało, że ustawodawca dopuszcza przy sporządzaniu mapy z projektem podziału - "przesunięcie" czyli zmianę granic ewidencyjnych na rzecz danych wynikających z księgi wieczystej i dokumentów potwierdzających stan prawny nieruchomości. Zabieg ten miałby zmierzać do doprowadzenia ["przy okazji podziału"] ewentualnych błędnych danych katastralnych [o nieruchomości] do prawidłowego stanu prawnego wynikającego z dokumentów. Te właśnie dane dotyczące granic nieruchomości należy w pierwszej kolejności określić, porównać, zweryfikować a więc ... "ustalić" i przyjąć. Stąd i ten mniej lub bardziej szczęśliwy termin "ustalenie granic".

Owo "ustalenie granic" w doktrynie jest negowane [choć niekonsekwentnie]. Zdaniem M. Wolanina "przyjęcie granic" nie jest równoznaczne z ich "ustaleniem", gdyż ustalenie przebiegu granic, o którym mowa w art. 29 i nast. Prawa geodezyjnego i kartograficznego [Prgik] to normatywnie zdefiniowane czynności służące rozgraniczeniu nieruchomości. Zdaniem tego Autora "ustalenie przebiegu granicy dokonuje się w celu rozgraniczenia tj. określenia granicy nieruchomości wg stanu prawego. Natomiast "przyjęcie granicy" nieruchomości w procedurze podziałowej, tylko w potocznym uproszczeniu, może być utożsamione z jej ustaleniem [...] Procedura podziału nie służy bowiem rozwiązywaniu wszystkich problemów ewidencyjnych z nią związanych, jakie wyłaniają się na tle analizy danych zawartych w ewidencji gruntów i budynków." Dalej jednak M.Wolanin wskazuje, że podstawą przyjmowania granic nieruchomości na potrzebę jej podziału są zarówno dokumenty odzwierciedlające stan prawny nieruchomości [kw i inne dokumenty, z którymi ustawodawca łączy skutek wiążącego ustalenia stanu prawnego] jak i stan ewidencyjny. W przypadku stwierdzenia niezgodności danych zawartych w ewidencji gruntów i budynków z dokumentami określającymi stan prawny nieruchomości granice do podziału przyjmuje się na podstawie danych wykazanych w dokumentach określających stan prawny nieruchomości [por. M.Wolanin, Podziały i scalenia nieruchomości, CH Beck 2011, s. 243 i n. oraz s. 294]. Skoro zatem przyjęcie granic miałoby być dokonywane w oparciu o stan prawny a nie ewidencyjny to mielibyśmy tu do czynienia z quasi rozgraniczeniem czyli określeniem granicy wg stanu prawnego. Zresztą taki pogląd prezentowany jest także przez część środowiska geodezyjnego.

Abstrahując jednak od generalnego nazwania czynności podejmowanych odnośnie do granic w trakcie ich przyjmowania przy podziale > nie budzi wątpliwości, że w rozporządzeniu podziałowym ustawodawca jako nadrzędny określił stan prawny nieruchomości ze wskazaniem w pierwszej kolejności na dane zawarte w księdze wieczystej [z pominięciem czy też marginalizowaniem danych ewidencyjnych w razie rozbieżności]. Czy jednak zasadnie?

W tym miejscu należy przywołać podstawowe przepisy rangi ustawowej dotyczące zasad oznaczania nieruchomości. Zgodnie z art. 26 ustawy z dnia 6 lipca 1982r. o księgach wieczystych i hipotece [uksw] - oznaczenie nieruchomości w księdze wieczystej oparte jest na danych z ewidencji gruntów i budynków. Ewidencja ta to jednolity dla kraju, systematycznie aktualizowany zbiór informacji o gruntach, budynkach i lokalach, ich właścicielach oraz o innych osobach fizycznych lub prawnych władających tymi gruntami, budynkami i lokalami [art. 2 pkt. 8 i art. 20 Prgik]. W razie niezgodności danych z ewidencji gruntów i budynków z oznaczeniem nieruchomości w księdze wieczystej przepisy przewidują dokonanie przez sąd na wniosek lub z urzędu [na skutek zawiadomienia właściwej państwowej jednostki organizacyjnej prowadzącej ewidencję gruntów i budynków] sprostowania oznaczenia nieruchomości na podstawie danych z tej ewidencji [art. 27 uksw]. A to oznacza, że obowiązujący porządek prawny przewiduje migracje danych tylko w jednym kierunku czyli z ewidencji gruntów i budynków do działu I księgi wieczystej a nie odwrotnie. Dane ewidencyjne - także te odnoszące się do granic - wg przywołanej ustawy są jedynym wyznacznikiem dla danych o nieruchomości zawartych w księdze wieczystej. Stąd - z perspektywy klarowności i przejrzystości a także spójności tych odrębnych systemów ewidencyjnych - dane o nieruchomości tak w katastrze jak i w księdze wieczystej winny być tożsame.

W opisanym wyżej kontekście nie budzi wątpliwości, iż dotyczące "przyjęcia granic" przepisy rozporządzenia w sprawie podziałów nieruchomości pozostają w wewnętrznej sprzeczności z przepisami określającymi nadrzędność danych ewidencyjnych nad danymi o nieruchomości zawartymi w dziale I księgi wieczystej. Przyznając pierwszeństwo wieczystoksięgowym danym określającym nieruchomość w miejsce danych katastralnych, naruszają one sformułowaną przepisami rangi ustawowej zasadę dotyczącą oznaczenia nieruchomości w księdze wieczystej. Ustawodawca przyjął generalną regułę wskakującą, że oznaczenie nieruchomości w księdze wieczystej winno być zbieżne z danymi ewidencyjnymi, a w razie sprzeczności, dane w księdze powinny być sprostowane - celem uzyskania tej zbieżności - na rzecz danych ewidencyjnych. Tymczasem przepisy rozporządzenia podziałowego nakazują geodetom w pierwszej kolejności opieranie się na danych o nieruchomości zawartych w księdze wieczystej bądź w dokumentach odkreślających stan prawny nieruchomości. Co istotne, ten stan prawny nieruchomości miałby samodzielnie określać geodeta sporządzający mapę w projektem podziału. A przecież, nawet w administracyjnej procedurze rozgraniczenia nieruchomości, czyli w sprawie w której obowiązkowo uczestniczą właściciele nieruchomości sąsiednich, geodeta nie ma dziś uprawnień do wyłącznego kształtowania [określania] granicy w oparciu o stan prawny nieruchomości. Wymagana jest decyzja organu administracji. A tu, przy przyjęciu granic do podziału, wg rozporządzenia geodeta posiada [nieograniczone] kompetencje do jednostronnej oceny dokumentów, określenia stanu prawnego i weryfikacji danych katastralnych.

Przy postawionym w tytule pytaniu: co ustawodawca miał na myśli [?] ustanawiając takie a nie inne normy prawne w rozporządzeniu - pierwsze co nasuwa się na myśl to ... że mamy tu do czynienia z niedopatrzeniem legislacyjnym. Można też przyjąć, na potrzeby obrony logiki tych przepisów wykonawczych, że ustawodawca dokonał tu swoistego "skrótu myślowego" polegającego na dopuszczeniu swego rodzaju sprostowania błędnych danych ewidencyjnych przy sporządzaniu dokumentacji na potrzeby podziału nieruchomości. W moim przekonaniu - jako sprzeczne z ustawą - jest to niedopuszczalne. Jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, w której okazuje się, że wynik badania dokumentacji geodezyjno-kartograficznej jak i dokumentów określających stan prawny nieruchomości prowadzi wprost do wniosku, że wystąpił błąd w zapisach ewidencyjnych to należy dokonać ich korekty w trybie do tego przewidzianym. Zasady postępowania w takim przypadku określają przepisy ustawy Prawo geodezyjne i kartograficzne oraz rozporządzenia w sprawie ewidencji gruntów i budynków. Zmiana zapisów w ewidencji następuje co do zasady w drodze decyzji administracyjnej starosty - podlegającej zaskarżeniu na ogólnych zasadach wynikających z Kpa.

W przypadku postępowania podziałowego natomiast - ustawodawca teoretycznie dopuścił, że taka zmiana może nastąpić w toku tego postępowania tzn. że geodeta po zbadaniu materiałów i dokumentów może we własnym zakresie dostosować [zmienić] dane ewidencyjne do ustalonego przez siebie stanu prawnego nieruchomości i w oparciu o te dokumenty sporządzić mapę podziału. Taki "zabieg" jest jednak daleko idącym i moim zdaniem niedopuszczalnym uproszczeniem. Skoro bowiem w orzecznictwie i w doktrynie uznaje się, iż właściciele nieruchomości sąsiednich nie mają statusu strony postępowania podziałowego, to korygowanie bez ich udziału w toku tego postępowania przebiegu granic wynikających z danych ewidencyjnych jest nie do obrony. Generalny pogląd o braku przymiotu strony wśród właścicieli czy też użytkowników wieczystych nieruchomości sąsiednich jest zresztą uzasadniony przedmiotem postępowania, który w oczywisty sposób determinuje ustalenie kręgu podmiotów na prawach strony. Nie wydaje się zatem prawidłowa regulacja dająca możliwość przesuwania podczas postępowania podziałowego granic zewnętrznych nieruchomości dzielonej - skoro właściciele nieruchomości sąsiednich nie będąc uznawanymi za strony nie mają skutecznych instrumentów umożliwiających im kwestionowanie zasadności tak dokonanych czynności. W oparciu o zagadnienia dotyczące przyjęcia granic jak i o przywołane już wyżej rozporządzenie w sprawie dokonywania podziałów… z 1998r. zawsze uważałam, że jeśli chodzi o podział nieruchomości - kwestia uznania "sąsiadów" za stronę postępowania winna być każdorazowo indywidualnie analizowana na podstawie zgłaszanych przez nich argumentów [por. M. Durzyńska, Rozgraniczenie i podział nieruchomości, LexisNexis 2008, s. 304; M. Durzyńska, Podział nieruchomości, LexisNexis 2011]. Przy tak sformułowanych przepisach wykonawczych - dla wyniku postępowania podziałowego nie bez znaczenia jest bowiem zarzut właściciela nieruchomości sąsiedniej, że podział został dokonany częściowo na gruncie stanowiącym jego własność. Jednak orzecznictwo co do zasady [ i słusznie] nie przyznaje sąsiadom statusu strony w toku postępowania podziałowego. A stąd wniosek, że w obecnej procedurze podziałowej nie jest dopuszczalne korygowanie granic nieruchomości dzielonej a w konsekwencji i sąsiedniej./p>

"Przyjęcie" zewnętrznych granic nieruchomości podlegającej podziałowi ma doniosłe znaczenie dla określenia kształtu, powierzchni a w konsekwencji i granic nowowydzielonych działek gruntu. O ile nawet w protokole przyjęcia granic nieruchomości zostałoby zaznaczone, iż na określonych odcinkach granicy istnieje spór graniczny, to linie granicy na mapie podziału nieruchomości [projekcie podziału] z chwilą, gdy decyzja administracyjna zatwierdzająca projekt podziału staje się ostateczną - tworzą pełny obraz nowoutworzonych działek. Decyzja zatwierdzająca projekt podziału na większą ilość działek ewidencyjnych ma konstytutywne znaczenie dla określenia ich parametrów. Nowe granice i powierzchnie nowych działek są ujawniane w ewidencji gruntów i budynków a następnie w dziale I księgi wieczystej i mogą stanowić przedmiot obrotu prawnego. Z tego powodu niejednokrotnie w praktyce uznaje się, że procedura przyjęcia granic a precyzyjnie - decyzja zatwierdzająca projekt podziału wywiera skutek nie tylko w sferze podziału wewnętrznego [czyli co do nowych linii podziałowych], ale również w przedmiocie poszczególnych punktów granicznych dzielonej nieruchomości, a w konsekwencji - w przedmiocie wszystkich granic [także zewnętrznych] nowopowstałych działek gruntu. Z kolei przyjęte granice zewnętrzne nieruchomości podlegającej podziałowi wywierają także skutek w stosunku do nieruchomości bezpośrednio sąsiadujących z tymi, które powstały w wyniku podziału. Być może z tego powodu Ustawodawca ustanowił więc zasadę, iż w pierwszej kolejności przyjęcie granic następuje w oparciu o stan prawny nieruchomości. Problem powstaje dopiero wówczas, gdy istnieje rozbieżność w dokumentacji bądź też jeżeli osoby uczestniczące w czynnościach przyjęcia granic nie zgadzają się na stan określony przez geodetę. Procedura nie zawiera żadnych wskazówek jak należy w takim przypadku postąpić. Wiadomo jednak, że właściciele nieruchomości sąsiednich, jako że nie są uważani za strony postępowania, nie mogą skutecznie składać odwołania od decyzji zatwierdzającej projekt podziału. Inna rzecz - jak już wyżej wskazałam - według obecnie obowiązującego rozporządzenia przyjęcie granic nieruchomości dzielonej z udziałem właścicieli bądź użytkowników wieczystych nieruchomości sąsiednich ma miejsce tylko wyjątkowo tj. w przypadku gdy nieruchomość będąca przedmiotem postępowania nie ma urządzonej księgi wieczystej i dokumentów potwierdzających jej stan prawny. Wskazywałoby to zresztą na podział nieruchomości o nieuregulowanym stanie prawnym - bo skoro nie ma ani księgi wieczystej ani dokumentów potwierdzających tytuł własności to nie ma także tytułu do złożenia wniosku o podział. [Niekonsekwencja, brak precyzji i sprzeczność z przepisami ustawy to podstawowe cechy tej regulacji].

W moim przekonaniu - jest to postulat de lege ferenda - granice dzielonej nieruchomości określające jej kształt i powierzchnię powinny być bezsporne - tak aby bezsporne i prawnie wiążące były granice działek ewidencyjnych powstałych na skutek podziału. Za takim stanowiskiem przemawia zasada ekonomii procesowej a nade wszystko zasada bezpieczeństwa obrotu nieruchomościami. Nieruchomość objęta wnioskiem winna wykazywać się bezspornym uregulowanym przebiegiem granic zewnętrznych - tak aby ostateczna decyzja zatwierdzająca jej podział wywoływała konstytutywne skutki prawne w zakresie granic, konfiguracji i powierzchni nowowydzielonych działek gruntu. Wyeliminowanie sporu granicznego najpóźniej na etapie podziału nieruchomości zapobiegłoby na przyszłość sporom granicznym w stosunku do każdej nowopowstałej działki - na którą taki niezażegnany spór graniczny miałby odpowiednie [tj. na odpowiednim odcinku granicy] przełożenie.

Oczywiście według powszechnie znanego i ugruntowanego w doktrynie poglądu - spory graniczne nie stanowią przeszkody w obrocie nieruchomościami. Ale czym innym jest dokonanie przeniesienia własności czyli obrotu nieruchomością o nieuregulowanym stanie prawnym granic [tzn. co do określonej już w ewidencji nieruchomości lub jej części] czyli dokonanie tzw. podziału prawnego a czym innym jest podział nieruchomości prowadzony w trybie przepisów ugn - czyli ewidencyjny podział na większą ilość działek ewidencyjnych, które z momentem obrotu prawnego staną się osobnymi nieruchomościami w rozumieniu art. 46 § 1 Kc. Należałoby rozważyć wprowadzenie w ugn a priori podobnego warunku jak w przypadku wymogu określonego w art. 93 ust. 3 ugn wskazującego, że podział nieruchomości nie jest dopuszczalny gdy projektowane do wydzielenia działki gruntu nie mają dostępu do drogi publicznej. Niechybnie mowa tu o podziale ewidencyjnym a nie o podziale prawnym [por. też art. 99 ugn]. Ustawodawca nie zabronił dokonywania obrotu prawnego istniejącymi już nieruchomościami nie posiadającymi dostępu do drogi publicznej - lecz ewidentnie nie dopuszcza do tworzenia [zwielokratniania] nowych nieruchomości bez takiego dostępu. Odpowiednia zasada winna obowiązywać odnośnie do niesporności granic nieruchomości podlegającej podziałowi wg przepisów ugn.

Dziś przepisy ugn ani przepisy rozporządzenia podziałowego nie stawiają wymogu bezsporności granic nieruchomości zanim zostanie dokonany jej podział. Mapa z projektem podziału może być zatwierdzona decyzją nawet gdy spór graniczny został zdiagnozowany. Na tle ewentualnych spornych granic nieruchomości podlegającej podziałowi wyłania się zasadniczy problem, a mianowicie problem postrzegania skutków prawnych postępowania podziałowego w zakresie mocy obowiązywania granic działek [a później nieruchomości] powstałych w jego wyniku - i odzwierciedlonych w operacie technicznym przyjętym do państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego. Z założenia postępowanie podziałowe winno tworzyć nowy "stan prawny granic nieruchomości" ale skoro obowiązujące regulacje nie stawiają w tym zakresie określonych wymogów ani nie gwarantują właścicielom nieruchomości sąsiednich obrony ich praw - to wydaje się, że jedynie właściwym w przypadku zaistnienia sporu granicznego tak podczas postępowania podziałowego jak i po jego zakończeniu - jest postępowanie rozgraniczeniowe. Wstrzymanie czynności podziału do czasu wydania będącego prejudykatem orzeczenia o rozgraniczeniu może mieć miejsce, jednak nie wynika z normy nakazującej. Stąd trzeba przyjąć, że obecnie spory graniczne nie wstrzymują procedury podziału nieruchomości, a przyjęcie granic w toku tego postępowania ma czysto techniczny, niejako odtwórczy charakter. Zastosowanie procedury określonej w art. 39 PrgiK tj. wznowienie znaków granicznych po dokonanym podziale nieruchomości jest dopuszczane i zasadne - gdy granica zewnętrzna czy też nowopowstała w wyniku podziału jest bezsporna. Natomiast w razie wystąpienia sporu należy przeprowadzić postępowanie rozgraniczeniowe i ta zasada, moim zdaniem, ma zastosowanie zarówno gdy idzie o granice zewnętrzne jak i te wewnętrzne nieruchomości dzielonej. Każda nieruchomość powstała kiedyś z innej większej tj. z jakiegoś podziału. Nie podzielam więc poglądów wskazujących, że po zatwierdzeniu podziału nieruchomości rozgraniczenie nie jest dopuszczalne - zaś jedynie zasadne w takim przypadku jest wznowienie granic. Zdaniem S. Rudnickiego wznowienie znaków granicznych następuje w sytuacji, w której nie ma sporu co do przebiegu granic a spór zawsze wyklucza możliwość wznowienia znaków granicznych bez uprzedniego przeprowadzenia rozgraniczenia [por. S. Rudnicki, Prawo obrotu nieruchomościami, C.H. Beck, Warszawa 2001, s. 753]. Podobne stanowisko zajmował R. Czarnecki stanowiąc, iż "wytyczenie granic" następuje wówczas gdy same granice są bezsporne, a chodzi o ich zabezpieczenie i zapobieżenie ich zatarciu [tak R. Czarnecki, Rozgraniczenie nieruchomości, WP Warszawa 1962, s. 20]. Jak wynika z art. 39 ust. 1 Prgik przesunięte, uszkodzone lub zniszczone znaki graniczne, ustalone uprzednio, mogą być wznowione bez przeprowadzania postępowania rozgraniczeniowego, jeżeli istnieją dokumenty pozwalające na określenie ich pierwotnego położenia. Przepisy te dopuszczają możliwość odtworzenia miejsca położenia znaków granicznych bez przeprowadzania postępowania rozgraniczeniowego ale jest to jedynie fakultatywne. Nie ma zatem ustanowionego normatywnie zakazu przeprowadzania rozgraniczenia nieruchomości - po tym jak jedna z sąsiednich nieruchomości była objęta postępowaniem podziałowym jak i co do granic wewnętrznych [nieruchomości] działek powstałych na skutek podziału. Jak wynika z opisanej wyżej regulacji określającej procedurę przyjęcia granic, nie wydaje się zasadne twierdzenie, że podczas podziału nieruchomości mamy do czynienia z rzeczywistym "przyjęciem" rozumianym jako wzajemne zaakceptowanie przez sąsiadów granic nieruchomości dzielonej. Właściciel nieruchomości sąsiedniej nie może być uznawany za podmiot, który realnie uczestniczy w tym postępowaniu. A przez to nie można w stosunku do jego nieruchomości wykluczyć stosowania procedury rozgraniczeniowej skoro zgłasza on zarzuty merytoryczne odnośnie do przebiegu granicy albo np. zarzut zasiedzenia przygranicznego pasa gruntu.

Reasumując: konia z rzędem temu kto wie co ustawodawca miał na myśli. Przepisy aktualnego rozporządzenia o podziałach nie dają właścicielom nieruchomości sąsiedniej żadnej gwarancji ochrony własności przy sporządzaniu dokumentacji na potrzeby podziału graniczącej z nimi nieruchomości. Jednocześnie przepisy ustawy o księgach wieczystych i hipotece, inaczej niż niższe rangą rozporządzenie, w zakresie oznaczenia nieruchomości jednoznacznie uznają prymat danych ewidencyjnych nad wieczystoksięgowymi. Biorąc to wszystko pod uwagę, uważam obecnie [i tu weryfikuję swój poprzedni pogląd o "ustalaniu" granic przy przyjęciu], że w administracyjnym postępowaniu o podział nieruchomości niedopuszczalne jest przesuwanie dotychczasowych granic ewidencyjnych. Jedynym legalnym źródłem informacji o przebiegu granic nieruchomości są dane z katastru nieruchomości, przez który [zgodnie z art. 224 ugn] należy rozumieć ewidencję gruntów i budynków do czasu przekształcenia jej w kataster [tak też Z. Bojar, Podziały nieruchomości, Wydawnictwo Gall, 2008, s. 97]. Tylko te dane mogą stanowić podstawę przyjęcia granic nieruchomości przy jej podziale. Jeżeli w trakcie przyjęcia granic dojdzie do sporu granicznego, to należałby rozważyć zawieszenie na mocy art. 97 ust. 1 pkt. 4 kpa postępowania podziałowego celem przeprowadzenia rozgraniczenia nieruchomości na podstawie przepisów Prgik. [por. Z. Bojar, Przyjęcie granic nieruchomości w postępowaniu w sprawie podziału nieruchomości na podstawie uogn, Geodeta 2005, Nr 1]. Natomiast razie stwierdzenia błędu w zapisach ewidencyjnych - w pierwszej kolejności należałoby doprowadzić te dane do zgodności ze stanem prawidłowym. Tu również zasadne byłoby zawieszenie na tej samej podstawie postępowania podziałowego do czasu przeprowadzenia przez starostę postępowania w zakresie korekty danych ewidencyjnych. Trzeba jednak niezwłocznie [ponownie] zastrzec, że w obecnym stanie prawnym - o przyjęciu granic zawiadamia się właścicieli nieruchomości sąsiedniej tylko wyjątkowo. A zatem bez stanowisk samych zainteresowanych często nie sposób w ogóle stwierdzić, czy istnieją jakiekolwiek rozbieżności pomiędzy tzw. stanem prawnym wynikającym z dokumentów określających nieruchomość, pomiędzy stanem ewidencyjnym wynikającym z danych katastralnych jak i rzeczywistym stanem granic nieruchomości w terenie. A to kolejny argument za tym, aby bez jakiejkolwiek wiedzy właścicieli nieruchomości sąsiednich nie przesuwać granic przy sporządzaniu mapy z projektem podziału. Zmiany danych ewidencyjnych na rzecz tych wynikających ze stanu prawnego [przy uwzględnieniu że byłby on bezsporny!] uznałabym za zasadne - o ile jednocześnie procedura przyjęcia granic przewidywałaby realny udział w czynnościach właścicieli nieruchomości sąsiednich.