Wojciech Tokarski


Ośrodek dokumentacji - strażnik jakości prac geodezyjnych i kartograficznych.

1. Ośrodki dokumentacji powinny nadzorować jakość opracowań GiK.

Sytuacja polskiej geodezji nie da się praktycznie porównać z żadnym krajem w Europie. Takie zadania jak prowadzenie zasobu informacyjnego, wykonywanie opracowań do celów prawno - katastralnych, aktualizacja map, w innych krajach prowadzi państwowa służba geodezyjna. U nas praktycznie wszystkie zadania przekazano do znacznie rozdrobnionego sektora prywatnego działającego na wolnym rynku. W rękach państwa pozostawiono tylko funkcje gromadzenia i zarządzania produktami firm wykonawczych, które objawia się obowiązkiem przekazywania wyników prac do państwowego zasobu. Twierdzenie, że polski system jest zły mija się chyba z prawdą. Ważne jest aby system dawał pożądane efekty, a ogniwa łańcucha były jednakowo silne. Kto jest autorem opracowań nie powinno mieć znaczenia. Należy pamiętać, że urynkowienie wykonawstwa geodezyjnego ma początki w latach osiemdziesiątych. W tamtych czasach istniały jeszcze dobrze zorganizowane przedsiębiorstwa państwowe, które wykonywały gro dużych opracowań. Mimo to już wtedy powołano instytucję ośrodków dokumentacji, których zadaniem było strzec interesu Skarbu Państwa. Do zadań tych jednostek należało i nadal należy:

Z czasem prawie wszystkie państwowe przedsiębiorstwa uległy prywatyzacji i częściowemu rozpadowi na firmy mniejsze. W znakomitej większości firmy te mają nieliczną załogę. Nie posiadają sprawnego systemu organizacyjnego i systemu kontroli jakości. Taka sytuacja powoduje przerzucanie ciężaru kontroli technicznej na ośrodki, które jeżeli przeprowadzą ją pobieżnie lub ograniczą się do kontroli kameralnej przyjmują do zasobu wątpliwej jakości półprodukty, często nie odbiegające treścią od materiałów wydanych wykonawcy z ośrodka.
Już tendencja obciążania odpowiedzialnością tylko ośrodków za jakość techniczną przyjmowanych opracowań jest nienormalna. Produkty geodezyjne mają taką specyfikę, że popełnione błędy są zauważane często dopiero po wielu latach. Na egzekwowanie jakości już jest za późno. Dlatego opracowania winny być sprawdzane przynajmniej dwukrotnie. W pierwszej kolejności przez wewnętrzną komórkę kontroli jakości w firmie, następnie przez niezależną jednostkę jaką w naszym przypadku jest ośrodek. Większe prace na pewno winny być nadzorowane w trakcie ich wykonywania. Jeżeli dodamy jeszcze, że organizacja geodezji w części nadzorowanej przez państwo jest przestarzała i nie przystająca do gospodarki rynkowej, a więc nie nadążająca za znacznie sprawniejszym sektorem prywatnym, można wyciągnąć wnioski, iż polski system jest niesprawny, a efekty zbyt małe w stosunku do ponoszonych na jego prowadzenie nakładów.

2. Przepisy prawne.

Dyskusja, kto odpowiada za jakość produktów geodezyjnych jest prowadzona od początku powstania ośrodków, czyli od 1984 roku. Ostatecznie utarła się praktyka, że wykonawca prac odpowiada za ich jakość przed zleceniodawcą, a ośrodek ma zagwarantować poprawność oraz zgodność z przepisami prawnymi i technicznymi dokumentów przyjętych do zasobu.
Przepisy prawa zmieniają się tak jak zmienia się w ostatnich latach gospodarka czyli częstotliwość zmian jest duża. Nieobowiązujące już dzisiaj Rozporządzenie Ministra Gospodarki Przestrzennej i Budownictwa z dnia 15 maja 1990 r. w sprawie szczegółowych zasad i trybu zgłaszania prac geodezyjnych i kartograficznych oraz przekazywania materiałów i informacji powstałych w wyniku tych prac do PZGiK w § 9.1. mówi, że do przekazywanej dokumentacji wykonawca ma obowiązek dołączyć:

  1. wyszczególnienie przekazywanych materiałów,
  2. kopię zgłoszenia pracy,
  3. protokół końcowej kontroli technicznej, jeżeli kontrola została dokonana poza ośrodkiem dokumentacji,
  4. sprawozdanie techniczne,
  5. oświadczenie o ostatecznej wartości wykonywanej pracy.

Z zapisu punktu 3 wynika, że rozporządzenie dopuszczało wyłączenie ośrodka z procesu kontroli przyjmowanych dokumentów, jeżeli do operatu dołączono dokument stwierdzający, iż kontrola została wykonana przez inną jednostkę lub osobę uprawnioną. O sposobie przeprowadzenia kontroli w przepisie nie ma mowy. Natomiast obecnie obowiązujące rozporządzenie z 16 lipca 2001r. regulujące również zgłaszanie i ewidencjonowanie prac gik oraz ewidencjonowania systemów i przechowywania kopii zabezpieczających bazy danych, a także ogólnych warunków umów o udostępnianie tych baz, w § 9.1. mówi , że dokumentacja przekazywana do zasobu podlega kontroli w następującym zakresie:

  1. przestrzegania zasad wykonywania prac,
  2. osiągnięcia wymaganych dokładności,
  3. zgodności opracowania ze standardami technicznymi dotyczącymi geodezji, kartografii oraz krajowego systemu informacji o terenie,
  4. zgodności opracowania z ustaleniami, o których mowa w § 5 ust. 5,
  5. spójności topologicznej informacji dostarczanej przez wykonawcę z informacjami uzyskanymi z ośrodka w trakcie realizacji pracy,
  6. kompletności przekazywanych materiałów.

W punkcie 2 tego paragrafu zapisano, że w przypadku uzupełniania mapy zasadniczej prowadzonej w sposób tradycyjny, do którego jest zobowiązany wykonawca, kontrola obejmuje także sprawdzenie prawidłowości wykonania kartowania i prac kreślarskich.

Wydaje się , że treść punktu 2 powiela ustalenia zapisane w § 9.1. punkty 1-6 i jest zbędny. Pomińmy jednak ten problem. Rozporządzenie rozwiewa dotychczasowe wątpliwości i jednoznacznie zobowiązuje ośrodki dgik do przeprowadzania weryfikacji ewidencjonowanych dokumentów pod względem prawnym i technicznym (§ 12.1.).

Następny punkt omawia kto może przeprowadzać czynności kontrolne. Rozporządzenie upoważnia osoby posiadające uprawnienia zawodowe do wykonywania samodzielnych funkcji w dziedzinie geodezji i kartografii, o których mowa w art. 43 ustawy, w zakresach odpowiadających zakresom kontrolowanych opracowań. Osoby takie muszą posiadać upoważnienie wydane przez organy, o których mowa w art. 40 ust. 3 ustawy. W dalszej części omawianego paragrafu naznaczono maksymalne terminy czynności, sposób postępowania w przypadku stwierdzenia wad oraz tryb odwoławczy przysługujący składającemu prace. A więc autorzy rozporządzenia zadbali o interes państwa. Natomiast jak to dzieje się w praktyce pomoże nam wyjaśnić cytat z wypowiedzi kolegi po fachu na łamach miesięcznika GEODETA (1/80 - styczeń 2002):
" Każdy z wykonawców stanął kiedyś przed wyborem: albo zrobić na nowo opracowanie, albo przymknąć oko i podpisać się pod chłamem, bo projektant już tupie i wyrywa mapę spod pisaka".

Ten "chłam" geodeta otrzymał w ośrodku dokumentacji, a ulokował go tam inny lub ten sam wykonawca. Natomiast ośrodek nie zweryfikował zaewidencjonowanego operatu. Oczywiście może być to przypadek, ale wszyscy wiemy, ze tak nie jest. Ośrodki w obecnym systemie organizacyjnym nie są w stanie prowadzić poprawnie kontroli ewidencjonowanych dokumentów, a na zmianę organizacji się nie zanosi.

Jeśli ODGiK nie egzekwuje odpowiedniej jakości to promuje nieuczciwych geodetów, a Skarb Państwa ponosi ewidentne straty finansowe, ponieważ ze środków państwowych są utrzymywani ludzie, którzy poza włożeniem operatu na półkę niczego nie gwarantują. Ośrodek bez odpowiedniego nadzoru technicznego staje się składnicą materiałów i to materiałów wątpliwej jakości.

Na początku lat siedemdziesiątych wymyślono w branży system samokontroli, który do złudzenia przypomina dzisiejszą sytuację. System nazywał się szumnie "DO-RO", co oznaczało dobrą robotę. W przedsiębiorstwach geodezyjnych (OPM, później OPGK) zlikwidowano inspektorów nadzoru. Dało to wymierne korzyści finansowe. Po kilku latach usprawnienie odbiło się czkawką. Okazało się, że pracujące w systemie akordowym zespoły dbały li tylko o wynik finansowy, całkowicie zapominając o jakości. Eksperyment zakończył się nerwowym powoływaniem inspektorów nadzoru i znacznymi stratami finansowymi. Obecnie sytuacja jest podobna, ale zagrożenie dla istnienia pz znacznie większe. Państwo nie jest już pracodawcą, menadżerem i jednocześnie odbiorcą (klientem) usług czy produktów własnych przedsiębiorstw. Dlatego nie wystarczy rozpocząć wszystkiego od nowa, a za popełnione błędy zapłacić ze wspólnej kasy. Jeżeli doprowadzimy do sytuacji krytycznej odwrotu nie będzie.

3. Jesteśmy już bardzo blisko wstąpienia do Unii Europejskiej.

Dosłownie na dniach okazało się, że Polska spełnia warunki członkostwa w Unii. Taki będzie wniosek raportu, jaki przedstawi 16 października Komisja Europejska. Otwiera to naszemu krajowi drogę do wspólnoty. Pozytywna ocena Komisji jest w praktyce warunkiem przyjęcia Polski do Unii. W historii wspólnoty tylko raz przywódcy państw członkowskich wbrew stanowisku Komisji Europejskiej zdecydowali się na przyjęcie nowego członka wspólnoty. Dotyczyło to Grecji, na początku lat 80. Negatywne konsekwencje tego posunięcia są znane. Dlatego, możemy być pewni, że w naszym przypadku opinia KE będzie wiążąca.


Rys.1 Kalendarz wejścia do Unii

Jeśli tylko społeczeństwo w referendum, które odbędzie się prawdopodobnie na wiosnę przyszłego roku, wypowie się pozytywnie to będziemy członkiem Unii już w połowie 2004 roku. Członkostwo w Unii powinno zapoczątkować długi okres szybkiego rozwoju kraju i głęboką zmianę zasad funkcjonowania państwa: od ochrony środowiska po sposób wydatkowania pieniędzy publicznych, od rozbudowy infrastruktury po pracę sądów i administracji. Jednym słowem awans cywilizacyjny Polski.

Członkostwo w wspólnocie niesie za sobą także zagrożenia. Bardzo ważny będzie pierwszy etap. Przewiduje się, że będzie to okres silnej ekspansji gospodarczej firm zachodnioeuropejskich na nasz rynek. Jedynie najlepsze polskie firmy, najlepiej zarządzane i zaznajomione z regułami gry rynkowej będą w stanie współzawodniczyć z potężnymi konkurentami z Zachodu. Szefowie firm geodezyjnych zdają sobie sprawę z zagrożeń i przygotowują się do nowej sytuacji wdrażając między innymi systemy zapewnienia jakości.

Zagrożenie dla państwowego zasobu jest innego rodzaju. Przetworzona lub nie Informacja i geoinformacja, sprzedawana z zasobu może mieć różną jakość choć nie powinna. Nie wygórowana cena prawdopodobnie zabezpieczy nas przed interwencjami nabywców. Natomiast gorzej będzie z wykonawstwem geodezyjnym, które po 2004 r. nie zawsze musi być rodem z naszego kraju. Poniższy schemat pokazuje uzależnienie wykonawstwa od ośrodka. Proces produkcyjny zaczyna się i kończy w ODGiK, a jak wiadomo od jakości produktu wyjściowego zależny jest produkt końcowy.

Rys.2 Proces produkcyjny zaczyna się i kończy w ODGiK, a jak wiadomo od jakości produktu wyjściowego zależny jest produkt końcowy.

Przymus zgłoszenia pracy oraz pobrania nie zawsze dobrych jakościowo danych, w dzisiejszej rzeczywistości jest wygodny. Jednak po wejściu do Unii może okazać się, że firmy zamiast pobierać niepewne dane będą wolały wykonać całą robotę od początku. Nie będą też skłonne płacić za niepełnowartościowy produkt dostarczany przez ośrodki. Dotyczy to również polskich firm, coraz bardziej świadomych swoich praw oraz coraz lepiej zorganizowanych. Co prawda prawo unijne nie ingeruje w żadnym kraju w system organizacyjny branży, ale wymaga aby produkt sprzedawany miał zapewnione cechy zgodne z deklarowanymi.

Jednym z wymogów, jakie należy spełnić przed wstąpieniem do UE jest dostosowanie prawa do ustawodawstwa 15-ki. Na wniosek Ministerstwa Gospodarki 9 kwietnia 2002 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o systemie oceny zgodności. Odnosi się on się do obowiązującej obecnie ustawy z 28 kwietnia 2000 r. (o systemie oceny zgodności, akredytacji oraz zmianie niektórych ustaw). W dokumencie określono m.in. zasady funkcjonowania rynku oceny zgodności z zasadniczymi i szczegółowymi wymaganiami. Projekt wnosi kilka istotnych zmian do obowiązującej obecnie ustawy z 28. 04. 2000 r. Zawiera np. zupełnie nowy rozdział "Nadzór nad wyrobami wprowadzonymi do obrotu". Określono w nim m.in. dziedziny sprawowania nadzoru, zadania i dodatkowe kompetencje organów, również tych wyspecjalizowanych. Ten ostatni element polega na zwiększeniu uprawnień prezesów m.in.: Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Inspekcji Handlowej, Państwowej Inspekcji Pracy oraz Wyższego Urzędu Górniczego.

Aby zapewnić egzekwowanie przepisów ustawy, autorzy projektu wprowadzili odpowiednie sankcje finansowe. Producenci, którzy zlekceważą wymagania dotyczące ich produktu, powinni liczyć się z dotkliwymi karami (grzywna od 50 tys. do 1 mln zł). Projekt zawiera również zasady domniemanej zgodności i zasadę wzajemnego uznawania. Zapisy te mają ułatwić dostosowanie polskiego systemu oceny zgodności do prawa Unii Europejskiej. Ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej w Europie jest znacznie wyższe. Dyrektywa o odpowiedzialności producenta za wartości deklarowane określa koszt wykonania czegoś niezgodnie z deklaracją nawet na sumę 70 milionów euro. Obecnie u nas ustawa o ochronie konsumentów za odstępstwo od jakości deklarowanej przewiduje maksymalną karę w wysokości 5 tyś. złotych. Nic dziwnego, że w Polsce odbiorcy wadliwych produktów czy usług nie odwołują się do sądów. Jak będzie za dwa lata i czy dotyczyć to będzie także informacji zgromadzonej i udostępnianej z państwowego zasobu możemy dzisiaj się tylko domyślać.

3.Ośrodek Certyfikowania Jakości w Geodezji i Kartografii.

Zagrożenia związane z wejściem do Unii Europejskiej dla naszej branży są takie same jak dla innych firm. Twierdzenie, że barierą będzie język, rodzime przepisy, ośrodki dokumentacji oraz specyfika polskiej geodezji mija się z prawdą. Zachodnie przedsiębiorstwa, silniejsze kapitałowo, będą zatrudniały dobrze opłacanych polskich fachowców, a dla nich te bariery nie są przeszkodą. Rozumie to nasze wykonawstwo i z tej przyczyny już dwa lata temu Krajowy Związek Pracodawców Firm Geodezyjnych i Kartograficznych prowadził rozmowy z Głównym Geodetą Kraju na temat wspólnej inicjatywy polegającej na powołaniu branżowego ośrodka certyfikowania jakości.

W 2000 r. GUGiK złożył wniosek w komitecie Badań Naukowych o dofinansowanie projektu badawczego, którego efektem miało być "wypracowanie metod i procedur zarządzania jakością uwzględniających unormowania UE oraz ich certyfikowania, a także zorganizowanie w Instytucie Geodezji i Kartografii ośrodka upoważnionego do nadawania certyfikatów systemom jakości w firmach geodezyjnych i ośrodkach dokumentacji". Tak zrodził się wspólny projekt obejmujący słusznie całą branżę, w której obieg produktów i informacji przypomina zjawisko naczyń połączonych. Komitet Badań Naukowych poparł projekt i ostatecznie na początku 2001 r. podpisano umowę z wnioskodawcami. Koszt realizacji ma się zamknąć w kwocie około 3 mln złotych, przy czym GUGiK wraz z KZPFGK ponoszą ciężar finansowania przedsięwzięcia w równych częściach, co stanowi 1/3 kosztów całości. GUGiK pokrywa także koszty inwestycyjne wynikające z tytułu wyposażenia Ośrodka Certyfikowania. Pozostałe koszty pokryte zostaną ze środków dotacji KBN. Projekt ma się zakończyć w listopadzie 2003 roku.

Ośrodek Certyfikowania Jakości w Geodezji i Kartografii został powołany przy IGiK, a jego pracami kieruje dr Stanisław Dąbrowski.

Zakłada się, że pierwsze certyfikaty zostaną nadane przez ośrodek jeszcze w tym roku.

Międzynarodowe normy jakości ISO mają charakter uniwersalny i dlatego umożliwiają ocenę systemu zapewnienia jakości, wprowadzonego w dowolnej branży. Takim systemem może być objęta zarówno firma zatrudniająca kilkuset pracowników jak też mała pracownia zaledwie kilku osóbowa lub nawet jednostka administracji czy choćby szpital. Ta uniwersalność stawia przed geodetami wyzwanie, aby nie zaniechawszy własnych, przez lata wypracowanych rozwiązań, sformułowali system zapewnienia jakości tak, aby był on zgodny z modelem, który określa uniwersalna norma. Dlatego zakłada się, że ośrodek powołany przy IGiK, ukierunkowany na specyfikę branży, będzie w stanie zaprojektować najlepsze rozwiązania organizacyjne w przedsiębiorstwach geodezyjnych.

Jak ważne dla istnienia na rynku firmy jest wdrożenie systemu zapewnienia jakości, który jednocześnie jest jej systemem zarządzania może być fakt, iż część przedsiębiorstw zrzeszonych w KZPFGiK nie czekało na zakończenie projektu i na własną rękę wdrożyło systemy w swoich organizacjach. Między innymi są to OPGiK w Gdańsku, Elblągu i Zielonej Górze oraz Warszawskie WBG. Aby system zadziałał prawidłowo w całej branży konieczne jest jego wdrożenie także w ośrodkach dokumentacji o czym nie zapomnieli autorzy projektu. Wdrożenie normy ISO jest dobrowolne, a prowadzenie i organizacja ośrodków należy do kompetencji administracji samorządowej. I to z jej strony należy oczekiwać inicjatywy we wdrażaniu norm jakości. Przewiduje się, że stosunkowo krótkim czasie certyfikaty ISO otrzyma znakomita większość jeżeli nie wszystkie duże przedsiębiorstwa. Na pewno też większość firm średnich i małych będzie ubiegało się o certyfikat tym bardziej, że państwo oraz UE poprzez wprowadzenie programów pomocowych otaczają małe firmy szczególną opieką. Już kilka z nich posiada certyfikaty. Najmniejsza zatrudnia tylko 4 osoby. Nie ma konieczności aby całe wykonawstwo zaangażowało się w ten proces. Wręcz przeciwnie. Firmy słabe, bez wyraźnej koncepcji istnienia na rynku oraz nie posiadające odpowiedniego zaplecza finansowego nie będą w stanie wdrożyć systemu jakości. Specjaliści twierdzą, iż podjęcie przez nie tego trudu może zakończyć się ich upadkiem.

Drugą kategorią firm, która nie powinna zawracać sobie głowy systemem jakości to malutkie pracownie obsługujące rynki lokalne. Posiadają one własne rozwiązania organizacyjne, a certyfikat byłby dla nich zbędnym balastem. W branży geodezyjnej będą to kilku osobowe biura obracające się wyłącznie wokół zaprzyjaźnionych odbiorców takich usług jak inwentaryzacja powykonawcza uzbrojenia, drobne opracowania dc. projektowych czy obsługa miejscowej ludności w zakresie prac geodezyjnych związanych z obrotem nieruchomości. Praktyka związana z kontaktami z odbiorcami drobnych usług geodezyjnych, wskazuje, iż tego rodzaju zleceniodawca jest bardziej zainteresowany terminem oraz niską ceną niż jakością prac. Drobni, często jednoosobowi wykonawcy działają nie na rynku jakości tylko na rynku ceny, terminów i układów. Tak przynajmniej wygląda sytuacja na dzień dzisiejszy. Firma sama będzie decydowała o konieczności lub nie rozpoczęcia procesu. Natomiast inaczej jest z ośrodkami. Aby cały system prawidłowo zadziałał ośrodki w 100 procentach winny się certyfikować. Jest to najważniejsze ogniwo łańcucha i niemożliwe jest aby ono miało słabe punkty. Niestety w ośrodkach nie działają takie same motywacje jak w biznesie. Obojętnie czy ośrodek będzie posiadał wdrożony system czy nie to i tak będzie istniał. Stałe, niewysokie płace nie zachęcają do podejmowania trudnych zadań. O konieczności zainteresowania się problemem trzeba przekonywać geodetów powiatowych i starostów, ale już dzisiaj wiadomo, że nie wszystkich da się przekonać. Paradoksalnie, część ODGiK została już włączona w proces wdrażania systemu zapewnienia jakości, ale nie pod kątem jakości technicznej przyjmowanych opracowań, a jedynie w zakresie prawidłowej obsługi interesantów. Są to miedzy innymi Dzierżoniów i Namysłów czyli starostwa, które wdrożyły systemy w swoich urzędach. Przy okazji wprowadzono je także w ośrodkach dokumentacji. GUGiK rozpoczął już działalność propagującą cele projektu celowego KBN. Pierwsze spotkanie zorganizowano w czerwcu br. dla administracji geodezyjnej szczebla wojewódzkiego oraz szefów wybranych ODGiK-ów.

4.Najczęstsze wady opracowań geodezyjnych i kartograficznych.

Błędy występujące na mapach do celów projektowych dotyczą głównie niestaranności ich wykonania oraz są związane z pomijaniem szczegółów terenowych kłopotliwych do zidentyfikowania dla wykonawcy. Aby skontrolować takie opracowanie nie potrzeba skomplikowanych przyrządów pomiarowych czy też wyszukanych metod. Wystarczy wykonać na części obiektu kontrolę makroskopową, a dokładność usytuowania obiektów na mapie sprawdzić poprzez pomiar zwykłą ruletką miar kontrolnych. Poniżej przedstawiam przykładową mapę niewielkiego obiektu. Zaznaczam, że obecna wersja mapy była już poprawiana przez wykonawcę w wyniku wielokrotnych interwencji projektanta. Oczywiście wcześniej zaewidencjonowano ją w ośrodku dokumentacji. Strzałkami wskazano błędy na mapie:

Rys 3.

Mapę kontrolowano kameralnie, nie wykonano sprawdzającego wywiadu terenowego.
Inny przykład, tym razem mapa dc. prawnych.

Rys 4.

W tego typu pracach nagminnie powtarzają się błędy związane z kilkukrotnym ustalaniem granic własności mimo, że w operacie źródłowym pobranym z ośrodka znajduje się protokół graniczny z ustaloną wcześniej granicą. Następny geodeta nie próbuje odszukać lub wznowić punktów granicznych tylko ponownie ustala ich położenie na zgodne oświadczenie stron ułatwiając sobie w ten sposób pracę. Do reguły należy nie wykorzystywanie informacji zawartej w operatach do założenia ewidencji gruntów mimo, iż punkty osnowy ewidencyjnej są możliwe do odszukania. Na pokazanym powyżej przykładzie geodeta ponownie zamierzył punkty (oznaczone żółtymi strzałkami) wcześniej już ustalone i zamierzone w innym operacie. Różnica w położeniu wynosi od 1,0 - 1,5 m. Beztrosko tworzy nową granicę, dodając właścicielowi dodatkową powierzchnię kosztem drogi. Utrzymuje tą samą numerację punktów zmieniając jednocześnie współrzędne. Należy dodać, że prezentowane przykłady podziałów zostały wykonane w latach 1992 - 96.

Wielokrotne, ponowne ustalanie granic jest powszechną praktyką. Powoduje to, iż te same punkty posiadają kilka współrzędnych i praktycznie nie wiadomo, które z nich są prawidłowe. Często stosowana jest praktyka uznawania miar użytych do wyniesienia punktów granicznych (projektu podziału) jako miar do obliczenia współrzędnych. Po wyniesieniu punktów na grunt powinny być one ponownie pomierzone i dopiero te dane mogą być przyjęte do obliczeń.

Rys 5.

5.Ewidencja gruntów i budynków.

Ewidencja gruntów ma posłużyć do rozliczeń dopłat do gospodarstw rolnych po wejściu do UE. Mimo, że jest to jedyny zbiór jaki może być wykorzystany do tych celów wymaga jeszcze wiele trudu aby informacje w nim zawarte były spójne. Poniżej pokazałem zestawienie rozbieżności między częścią graficzną i opisową ewidencji gruntów dla jednego tylko obrębu.

Rozbieżności w numeracji działek – gm. PRZYKŁADOWA obr. 6
Występuje w części opisowej

występuje w części graficznej

Uwagi

1

 

Dwie działki o tym numerze

5/1,5/2

5

 

 

7

 

11/1,1/2

11

 

 

17,25,27,

 

39/1,39/2

39

 

 

47,48,50

 

63,64

 

 

 

66,68

 

92/1,92/2

92

 

94/1080

 

Trzy działki o tym numerze

 

99

 

140/1,140/2,141/1

140

 

142/1,142/2

142

 

146/1,146/2

146

 

174,175,177

 

 

182/1,182/2

182

 

197/1,197/2

197

 

 

198,199,206

 

221/1,221/2

221

 

 

241,264,278,280,281

 

254

 

 

287/1,287/2,287/3

287

 

290/1,290/2

290

 

291/1,291/2

291

 

 

294,302,303,305,306,324,325,

 

 

326,346,348,349,350,368,389

 

 

390

 

327,381

 

 

391/2,391/3

391

 

 

416,420

 

451/1,451/3,451/4

451

 

457/1,457/2

457

 

458/1,458/2

458

 

492/1

 

 

500/1,500/2

500

 

 

518,553,554,555,

 

556/1,556/2

556

 

569/2,569/3

569

 

576/1,576/2

576

 

577/1,577/2,577/3

577

 

 

580

 

585/1,585/2

585

 

599/1,599/2

599

 

 

603,604,606,607

 

631/1,631/2

 

 

 

635,657

 

641

 

 

672/1,672/2

672

 

673/1,673/2,673/3

673

 

 

678,679

 

689

 

 

 

709

 

713/1,713/2

713

 

721

 

 

730/1,730/2

730

 

 

734,735,736

 

742,743,744

 

 

 

749,754,757,764

 

777,778

 

 

 

784,786,787,788,791,803,804

 

 

805

 

806/1,806/2

806

 

 

824

 

848/1,848/2

848

 

 

854

 

860/1,860/2,861/1,862/1

 

 

 

879

 

886

 

 

897/1,2,3,4,5,6,7,8

897

 

 

902,903,920,

 

929,930,932,939,940

 

 

 

941

 

942/1,945/1,946,947,948

 

 

 

958

 

960/1,963,965,966/1,967,969,971

 

 

972,977,978/1,980,981,982,983

 

 

984,987,988/1,988/2,989,990

 

 

Jak wynika z zestawienia, część działek występuje w części opisowej, a nie można ich zidentyfikować na mapie i odwrotne. Oczywiście powie ktoś:
nic prostszego. Wystarczy dokumenty uzupełnić brakującymi podziałami i po zabawie.

Dlatego śpieszę z wyjaśnieniem. To zestawienie zostało wykonane po wprowadzeniu do zbioru opisowego i graficznego wszystkich operatów jakie były w posiadaniu ośrodka dokumentacji.

Wykaz literatury:
  1. K. Pakuła - Kwiecińska - Certyfikacja nie dla biednych - Geodeta nr 2/81/2002
  2. S. Dąbrowski - Możliwości wdrażania systemów jakości w odgik - materiały konferencyjne, Elbląg 11-12.04.2002r.
  3. P. Rutkowski - Co jest ważne w ISO - portal ISO.pl.
  4. O. Gajda - Do Unii tuż , tuż ...- Rzeczpospolita 11.12.2001r.
  5. A. Michalski - Kosztowne ale konieczne - portal ISO.pl